twardamatka

Blog dnia codziennego dla kobiet i nie tylko …..

Wpisy w kategorii: Kobieta i jej związek

By dziecko Was nie rozdzieliło

117

Zadzwonił do mnie i tylko wykrzyczał – to pasożyt, je, sika, płacze i jeszcze wiecznie jest głodna. Ja po nocach nie mogę spać, bo się denerwuje, że jeszcze coś jej się stanie. Iga jest już tak zmęczona, ale nie ma wyjścia, bo ja przecież do pracy chodzę. W ciągu dnia musi dawać sobie sama radę!

Moi znajomi, piękni jak z Disneya – jak to ich określiła pewna mała osóbka na facebooku, prowadzili dotąd życie pełne spontanicznych wypadów do knajpek, klubów, galerii. W weekendy często wyjeżdżali raz w góry, raz nad morze, a innym razem zwiedzić kolejne europejskie miasto. Ich życie we dwoje było pełne romantyzmu, które zresztą uwieczniali na swoich zdjęciach rozwieszonych w domu. I tylko jednej jeszcze główki na tychże obrazach brakowało – dziecka. Już od dawna pragnęli mieć maleństwo. Marzyli o tym jakie będzie, jakby je wychowali i jak rozpieszczali. Pragnęli poświęcać mu czas. Wiktor marzył by w przyszłości składać z nim samoloty, grać w piłkę, a Iga patrzeć jak bawi się na placu zabaw. Chodzić z dzieckiem za rączkę i pokazywać świat, uczyć zarówno śmiałości i otwartości, a jednocześnie pokory. Długimi wieczorami często o tym rozmawiali. I wreszcie po wielu próbach, zdecydowali się na invitro. Ta pierwsza się nie udała. Rozpacz i żal, dopadł ich dwójkę. Ponownie wpadli w wir imprez, znajomych, warszawskich knajpek. I kiedy wreszcie uspokoili swoje smutki, po raz drugi spróbowali. Tym razem, Iga była w pewnej ciąży. Ich radość nie miała końca. On codziennie całował ją po brzuszku, rozpieszczał, było wspaniale. Mieli wszystkie nowe markowe ciuchy, wózki, mebelki, tylko odliczali dni do narodzin ich szczęścia. W końcu przyszedł ten dzień, była położna, Wiktor, cała rodzina na korytarzu – jak na filmach, idealnie.

Urodziła się piękna Marysia – tak wspaniała, jak to sobie wyobrazili. Po dwóch dniach, w końcu, przyjechali do domu. Pokoik czekał na malutką. Pierwsza kąpiel miała być nagrywana, ale maleństwo płakało, więc Wiktor odłożył kamerę i szybko z pomocą pobiegł do Igi. W nocy ułożyli Marysię do łóżeczka i sami szczęśliwi położyli się spać. Jeszcze nie zasnęli, a mała już się przebudziła na karmienie, więc mamusia nakarmiła. Po 30 minutach wróciła do sypialni, ale mała nie dała jej pospać dłużej nić 1,5 godziny. W nocy też i Wiktor był zaangażowany w zmianę pieluszek. Na drugi dzień niewyspany tata, jeszcze przed pracą szybko przeniósł łóżeczko do sypialni i przewijak. Pokoik maluszka nie wyglądał już tak uroczo.

Gdy Wiktor po całym dniu ciężkiej pracy wrócił do domu, zastał bałagan, nie było tak jak zwykle romantycznej kolacji z lampką dobrego wina, tylko rozhisteryzowana niezbyt atrakcyjna żona. Dostał do rąk płaczące dziecko… a przeciąż był zmęczony, miał odpocząć i obejrzeć mecz, bo to przecież EURO 2012. Tak to życie zaczęło przebiegać dzień po dniu. I któregoś dnia Wiktor zadzwonił, że już nie daje rady.

Niedoświadczeni rodzice tłumaczyli sobie, że za miesiąc od narodzi będzie lepiej, później, że za rok, … ale przecież za rok dziecko będzie chodziło i trzeba będzie jeszcze bardziej pilnować malucha, dosłownie latać za nim w ciągu dnia. Tymczasem noce dalej będą nieprzespane, bo w tym okresie dziecko cały czas jeszcze budzi się np. na picie.

Prawda jest taka, że dzieci zmieniają nasze życie i nie jest ono już takie jak dawniej. I niestety, dzieje się to z dnia na dzień. Nagle pojawia się maluszek, który całkowicie jest od nas uzależniony. I co gorsza, bez nas nie przeżyje. Ta odpowiedzialność za drugiego człowieka często przerasta dzisiejszych dotychczas wiecznie imprezujących i zapracowanych ludzi. Jednym przychodzi łatwiej pogodzenie się z tą zmianą, ale innym dużo trudniej. Na przykład moi znajomi niestety się rozwiedli. Kiedy Marysia miała prawie dwa latka, Wiktor uciekł od żony, do innej atrakcyjnej młodej brunetki … ale przecież ona też będzie chciała mieć dziecko i koszmar powróci.

To prawda, że dziecko przewraca do góry nogami całe życie. Sama mam maleństwo w domu, i wiem ile czasu trzeba jemu poświęcać. Czy warto decydować się na dziecko? Czy warto poświęcać się dla tej chwili, gdy dziecko patrzy na ciebie z bezgraniczną miłością i uśmiecha się do Ciebie tylko dlatego, że jesteście przy nim? Moim zdaniem tak. Jednak wówczas życie nie będzie wyglądało tak jak poprzednio. Nowy nawał obowiązków w dotychczas spokojnym domu może przyprawiać o zawrót głowy, rodzice między sobą zaczynają się kłócić, obwiniać się, a nawet ostrzej – popadają w paranoje. Dlatego bardzo ważne jest by dwójka rodziców mogła znaleźć czas wyłącznie dla siebie. Proponuję zaangażować do pomocy rodzinę lub przyjaciół, którzy mogliby zostać dzieckiem godzinę lub dwie. I ten czas wolny, mama z tatą mogą poświęcić na wspólne wyjście chociażby do kina i na chwilkę się oderwać od obowiązków rodzicielskich. Te chwile umacniają więź miedzy kobietą i mężczyzną.

 

Magda i Agnieszka

 

 

Bo w pięć minut możemy sprawić, iż nasz związek zacznie chylić się ku końcowi. Wystarczy coś powiedzieć, jakoś zachować się nieodpowiednio, dać coś do zrozumienia i już cała piękna atmosfera przeinacza się w milczące nieporozumienia dążące powoli ku przepaści. Owszem, rzadko bywa tak, że po dosłownych pięciu minutach, facet powie nam : słuchaj, ale jak chcesz to możemy zostać przyjaciółmi. Mnie raczej chodzi o te pięć minut, które jest początkiem końca-do tej pory dobrze funkcjonującego związku lub dobrze zapowiadającej się znajomości. Tylko tym razem, nie będę nagabywać mężczyzn, ich niewierności, pijaństwa, braku zainteresowania dziećmi, wiecznym przebywaniem w pracy i tak dalej. Tym razem pragnę skupić, drogie Panie, Waszą uwagę na postępowanie wobec męża czy życiowego partnera. Gdyż my kobiety, często nie pozostajemy bez winy i też wiele od nas samych zależy to, na jaki tor przerzucimy nasz związek, jak bardzo nasza druga połówka będzie chciała wracać do domu, tulić nas i rozpieszczać słowami.

Od tego jakiego mężczyznę będziemy mieć u boku i jaki będzie nasz związek, wiele zależy od nas samych. Bo czasem wystarczy 5 minut, by podbudować relację między partnerami i odwrotnie – by je zniszczyć, doprowadzając do serii niepowodzeń chylących związek ku upadkowi.

Na pomysł napisania tego artykułu wpadłam po tym jak ostatnio siedząc w kawiarni na Starym Mieście  byłam świadkiem rozmowy dwóch atrakcyjnych kobiet. Właściwie powinnam powiedzieć:  ich narzekania.  Jedna przez drugą biadoliły: o kłótniach z teściową, o problemach małżeńskich na tle finansów, o sprawach łóżkowych, albo nawet o tym, że ich mężowie nie robią im spontanicznych niespodzianek … i tak dalej. Od razu się lekko zmieszałam. Wyrażały się dość głośno o swoich intymnych sprawach.  Wyglądało to dość groteskowo, gdyż koło mnie naprawdę siedziały laski, które na pierwszy rzut, wydawało się, iż mogą mieć każdego faceta bez żadnego problemu i z żadnym problemem. Tymczasem moje rozczarowanie sięgnęło zenitu, kiedy do kawiarni weszła fajna parka i zajęła stolik dalej. Rzeczywiście dziewczyna mocno odbiegająca urodą od tych dwóch biadolących i bardzo przystojny mężczyzna. Jednak między tą parą widać było wielką namiętność i czułość. Cały czas zajęci byli sobą, rozmawiali, śmiali się.  On wpatrzony w nią niemalże jak w obrazek, mimo iż te dwie zaczęły nagle dziwnie prężyć się i poprawiać kosmyki swoich włosów. Usilnie próbowały zwrócić  jego uwagę na siebie. I nagle usłyszałam tekst jednej z nich – Co taki facet, robi z taką dziewuchą?

Nie minęło piętnaście minut, kiedy do stolika tychże obcesowych dwóch dam doszli obgadani już ich mężowie. I od razu  zostali zaatakowani pytaniami, gdzie tak długo byli, co robili, czy coś pili, po co tyle wydali…- jak się nie podoba to do mamusi. Na szczęście cała czwórka szybko opuściła kawiarnię pozostawiając pusty stolik na spojrzeniu, którego utkwiły moje przemyślenia.

Nie powiem, bym ja była święta i nigdy w życiu nie zastanawiała się co ta inna ma, czego ja nie mam, że on woli ją. Czemu niektóre kobiety wiecznie przytakują swoim mężom np. Tak Krzysztof, oczywiście, masz rację. I odwrotnie; czemu są też takie sytuacje, jak ta w kawiarni?  Ja też jestem po rozwodzie i byłam już w trzech związkach nim trafiłam na mojego obecnego partnera, z którym jestem naprawdę szczęśliwa. Nie mam co biadolić na niego! Czy tu chodzi o dojrzałość moją lub jego? Czy może o to, że wreszcie poczytałam troszkę książek na temat związków i wzięłam sobie do serca rady kobiet z poprzedniej dekady? Moja mama, ciotka, babka i wiele starszych, z którymi zetknęłam się zawodowo lub na licznych bankietach zawsze powtarzały te same zasady, jakimi powinna kierować się kobieta. I dopiero niedawno naprawdę uwierzyłam w nie :
• Nie wolno poniżać faceta przy innych
• Trzeba często do mężczyzny mówić : jestem z Ciebie kochanie dumna
• Nie wolno się kłócić z facetem przy ludziach
• Pod żadnym pozorem nawet w żartach nie wolno negować jego przyrodzenia
• Częściej się uśmiechać
• Dać chwile samotności facetowi – nie stać mu non stop nad głową
• Nie powinno się negować jego kochanej mamusi
• Pozwolić facetowi myśleć, że to on tu rządzi 
• Dać ,mu do zrozumienia, ze bez niego jesteśmy słabe i bezbronne

Jest kilka zasad, którymi powinnyśmy się kierować w związku. Tych zasad nauczyły nas nasze matki i babki. Nauczmy się nie negować swoich mężów i partnerów przy innych osobach, nie obrażajmy ich mam, uśmiechajmy się częściej.

Obie atrakcyjne kobiety absolutnie złamały ten zasadowy kod. I nie chodzi bynajmniej, o to że zrobiły to w tej kawiarni, lecz najprawdopodobniej robiły to na co dzień. Ich mężowie więc, czuli się zaszczuci, wiecznie dźwigający jakiś ciężar, negowani i obrażani. Mówiono o nich jak o mami-synkach w obrączce, a ich kobiety – żony w jakiś dziwny sposób zdawały sobie sprawę ze swojej siły, ze względu na urodę. I ową urodą mogły szantażować swoich mężów. Nie, nie mówiły o niej wprost. Po prostu wiecznie podkreślały swoje walory i dawały do zrozumienia, że sobie poradzą bez nich. I co śmieszniej; takie kobiety nawet po rozwodzie znajdując kolejnego mężczyznę i nie stosując się do wyżej wymienionych zasad, ponownie skręcają na ten sam tor na którym był ich poprzedni związek. I nie chodzi tu tylko o kobiety atrakcyjne. To był jedynie przykład. Mam na myśli  nas wszystkie. Są wśród nas takie, które posiadają inne walory niż uroda, dzięki którym czują się równie mocno oraz takie, które bezustannie mają kompleksy na różnych punktach i tym samym negują innych, w tym przypadku swoich mężów lub partnerów. Natomiast mężczyzna w związku, w którym będzie czuł się doceniony, silny, męski, spełniający oczekiwania, wychwalany, będzie oddawał to samo kobiecie okazując swoje zainteresowanie, troskę i czułość. Niestety, mężczyzna to taki typ, którego im dłużej gotujemy, doprawiamy, tym lepiej oddaje swoje walory smakowe.Tutaj też można pokusić się o stwierdzenie, iż nie stosowanie się do zasad może wywołać kompleksy u mężczyzn, którzy za wszelką cenę szukając dowartościowania będą się pocieszać i dopieszczać w ramionach innej. Bo przecież ta inna z początku będzie niezwykle adorować swojego kochanka lub faceta, którego najzwyklej będzie próbowała odbić.

Z początku przeważnie każdy związek zaczyna się od adoracji, uśmiechów, wielkiej namiętności….lecz później wszystko przechodzi w falę normalności i rzeczywistości. Partnerzy zaczynają się docierać, przekomarzać, ustawiać. I to jest jak najbardziej normalnym zjawiskiem, tylko my kobiety w tej fazie związku również pamiętajmy o naszych zasadach. Bo jeśli choć raz coś wspomniemy o seksie z innym i jego przyrodzeniu, nasz ukochany może już mieć duże wątpliwości co do swojej atrakcyjności seksualnej. Jeśli będziemy mówić i negować jego zachowanie przy innych osobach, nie będzie nam już ufał. Jeśli będziemy wiecznie narzekać i się nie uśmiechać, on będzie robił to samo. Jeśli będziemy wiecznie stać u jego boku, nie dając mu chwili wytchnienia, w końcu odejdzie.

I czasem wystarczy właśnie pięć minut, kiedy złamiemy zasady jedną po drugiej, a nasz mężczyzna już będzie miał wątpliwości co do nas i co do siebie.

Agnieszka i Magda

I mąż musi zabiegać o swoją żonę

1

Kilka dni temu, tuż po opublikowaniu mojego artykułu w sieci, na facebook-u zobaczyłam poniższy wpis dotyczący tego jak mężczyźni powinni traktować swoje kobiety i żony. Wyznanie Brada Pita uważam za genialne tylko nasuwa mi się pewna refleksja, ale o tym później. Dla tych, którzy jeszcze nie czytali, proszę :

 

Wise words. Brad Pitt about his wife:

 

„My wife got sick. She was constantly nervous because of problems at work, personal life, her failures and children. She lost 30 pounds and weighted about 90 pounds. She got very skinny and was constantly crying. She was not a happy woman. She had suffered from continuing headaches, heart pain and jammed nerves in her back and ribs. She did not sleep well, falling asleep only in the mornings and got tired very quickly during the day. Our relationship was on the verge of a break up. Her beauty was leaving her somewhere, she had bags under her eyes, she was poking her head, and stopped taking care of herself. She refused to shoot the films and rejected any role. I lost hope and thought that we’ll get divorced soon… But then I decided to act. After all I’ve got the most beautiful woman on earth. She is the idol of more than half of men and women on earth, and I was the one allowed to fall asleep next to her and to hug her. I began to shower her with flowers, kisses and compliments. I surprised and pleased her every minute. I gave her a lot of gifts and lived just for her. I spoke in public only about her. I incorporated all themes in her direction. I praised her in front of her own and our mutual friends. You won’t believe it, but she blossomed. She became better. She gained weight, was no longer nervous and loved me even more than ever. I had no clue that she CAN love that much.

 

And then I realized one thing: the woman is the reflection of her man.

 

If you love her to the point of madness, she will become it.”

 

-Brad Pit

 

Dopiero, co napisałam artykuł o tym, jak nie stracić faceta, łamiąc podstawowe zasady jego obsługi, tymczasem Brad Pit pisze mniej więcej o tym samym, ale odnośnie kobiet. Mówi, że kobieta jest odzwierciedleniem mężczyzny. OK, w takim razie pytam się sama siebie: więc kto na kogo ma większy wpływ: kobieta na mężczyznę; czy też mężczyzna na kobietę? A może jest tak, że w związku istnieje silniejsza jednostka, która może mieć wpływ na tę drugą słabszą? I bywa tak, że ową silniejszą lub słabszą nie różnicuje się ze względu na płeć? Czy też może chodzi tu o wzajemne uzupełnianie się?

Magda i Agnieszka

Mój sposób na jesienną depresję

1

Gdy w deszczowy jesienny dzień/ ciemne popołudnie dopada nas depresja proponuję zjedzenie jogurtu naturalnego z odrobiną gałki muszkatołowej, kieliszek wina i dobrą muzykę.

Porządki poczekają, mąż doceni nasz dobry humor a dzieci dadzą nam w końcu odpocząć bo zobaczą , że

życie nie kręci się tylko wokół nich.

:-P