twardamatka

Blog dnia codziennego dla kobiet i nie tylko …..

Wpisy w kategorii: recenczje książek

Z cyklu: dobra książka – kryminały dla dzieci

 

Ze Skandynawii wywodzi się wielu wybitnych pisarzy kryminałów: Nesbo, Mankell, Larsson, Lackberg – to nazwiska doskonale znane wszystkim wielbicielom książek z dreszczykiem.

Okazuje się jednak, że nie tylko dorośli mogą czytać skandynawskie kryminały, bowiem szwedzki duet – pisarz Martin Widmark i ilustratorka Helena Willis – stworzyli znakomitą serię powieści z suspensem dla dzieci. Oczywiście, powiecie, takie powieści to w zasadzie żadna nowość. Mieliśmy przecież Nienackiego i Chmielewską, których bohaterowie rozwiązywali różnego rodzaju zagadki kryminalne i na tych książkach wychowało się niejedno pokolenie. Niestety, przypuszczam, że dla wielu dzieciaków te powieści mogą nieco „trącić myszką” i o ile dorośli zazwyczaj doceniają ich wartość, być może trudno im będzie przekonać do czytania swoje dzieci.

Tymczasem szwedzka seria o przygodach Lassego i Mai – bo tak nazywają się główni bohaterowie Widmarka – jest bardzo nowoczesna (wliczając w to czarno-białe ilustracje, które mnie osobiście z początku odrzucały, ale moje dziecko zaakceptowało je bez zarzutu) i przeznaczona dla nieco młodszego czytelnika niż nasz rodzimy Pan Samochodzik – rodzice mogą ją czytać już przedszkolakom, a dzieci w podstawówce zapewne z przyjemnością przeczytają ją sobie same.

Lasse i Maja też chodzą do szkoły, w małej miejscowości Valleby, a ich ulubionym zajęciem jest prowadzenie biura detektywistycznego i pomaganie trochę gapowatemu komisarzowi policji, który traktuje ich jak swoich asystentów. Dzieciaki są niezwykle inteligentne i niejednokrotnie wykazują się umiejętnością analitycznego myślenia. Nie mają więc problemu z wydedukowaniem, kto jest złodziejem w kawiarni, dlaczego pacjentom w szpitalu ginie biżuteria i kto okrada widzów w cyrku. W zasadzie komisarzowi z Valleby trudno byłoby rozwikłać jakąkolwiek zagadkę bez zaangażowania Lassego i Mai.

Ogromnym atutem tych książek jest język, jakim zostały napisane. Proste, przejrzyste zdania, krótkie rozdziały, zabawne dialogi – wszystko, czego potrzebuje dobra książka dla dzieci. W dodatku każda z historii – jak na kryminał przystało – jest bardzo wciągająca, dlatego nie raz sprzeczaliśmy się z mężem, kto ma czytać synowi na dobranoc, bo każde z nas chciało poznać dalszy ciąg i rozwiązanie zagadki. Kolekcjonowanie kolejnych tytułów z serii sprawia więc frajdę w zasadzie całej rodzinie i z przykrością myślę o tym, że tych, których jeszcze nie czytaliśmy jest coraz mniej… jeśli więc chcecie czytać dzieciom i dobrze się przy tym bawić, sięgnijcie po którąś z „Tajemnic”.

 

Martin Widmark i Helena Willis: „Tajemnica hotelu”, “Tajemnica kawiarni”, “Tajemnica diamentów”, „Tajemnica mumii”, „Tajemnica cyrku”, „Tajemnica kina”, „Tajemnica pociągu”, „Tajemnica gazety”, „Tajemnica złota”, „Tajemnica szkoły”, „Tajemnica zwierząt”, „Tajemnica meczu”, „Tajemnica szafranu”, „Tajemnica miłości”, „Tajemnica biblioteki”, „Tajemnica kempingu”, „Tajemnica galopu”, Tajemnica szpitala”, „Tajemnica pływalni”

Olga.

 

Dobre książki – dla najmłodszych: Julek i Julka

 

Żałuję, że trafiłam na te książeczki tak późno, kiedy mój syn miał pięć lat, bo przygodę z Julkiem i Julką można zacząć już z dzieckiem trzyletnim, albo nawet nieco młodszym, jeśli potrafi słuchać krótkich historyjek. Nie wiem, dlaczego ta seria jest u nas tak mało spopularyzowana – urocze opowiadania o dwójce pięciolatków powinny być, według mnie, lekturą obowiązkową w każdej rodzinie.

Holenderska pisarka Annie M.G. Schmidt napisała pięć książek o Julku i Julce, w Holandii rozeszły się one w ponad milionowym nakładzie, a sama autorka otrzymała za nie prestiżową nagrodę literatury dziecięcej im. Hansa Christiana Andersena. Nie bez powodu zresztą – jestem pewna, że z Julkiem i Julką śmiało może identyfikować się prawie każde dziecko, niezależnie od tego, gdzie mieszka.

A Julek i Julka mieszkają w niewielkiej miejscowości, gdzie ich domy sąsiadują ze sobą – wystarczy przejść przez dziurę w żywopłocie i już można razem bawić się w ogrodzie. Dzieci są ciekawskie, zadają dorosłym mnóstwo kłopotliwych pytań, a w czasie zabaw nierzadko miewają szalone pomysły, które prowadzą do małych katastrof. Lubią się zachlapać i ubrudzić, zdarza im się zrobić wycinanki z książek taty, czasem przyprowadzą do domu jakiegoś zwierzaka, który staje się ich ulubionym pupilem. Są też pełni dobrych chęci, żeby pomagać swoim rodzicom. A że czasem chleb wpadnie do piwnicy z węglem, stłucze się parę naczyń podczas zmywania, albo malowanie pokoju wyjdzie nie do końca zgodnie z zamierzeniami dorosłych, cóż z tego? Na tę dwójkę nie sposób się długo gniewać!

Jak już wspominałam, opowiadania są bardzo krótkie, dzięki czemu łatwiej je „dawkować” nawet małym dzieciom. Są proste, w dużej mierze składają się z zabawnych dziecięcych dialogów, przy których – nie przesadzam – często zaśmiewaliśmy się z synem do łez. Są też pełne ciepła, miłości i przyjaźni – takiej najpiękniejszej, bezinteresownej, czystej, z głębi dziecięcej duszy. Co nie znaczy, że Julek i Julka się nie kłócą – o nie, zdarza im się to nawet często, ale zawsze tęsknota i chęć zabawy z przyjacielem zwycięża nawet w najgorszej kłótni.

Co czyni te książki takimi wyjątkowymi? Ano właśnie fakt, że postaci stworzone przez autorkę są tak wiarygodne, prawdziwe i niesztuczne, niejeden dorosły zobaczy w nich, przynajmniej częściowo, swoje własne dzieci. Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie najlepszą rekomendacją literatury dziecięcej jest to, kiedy po przeczytaniu jakiegoś fragmentu dziecko samo prosi o więcej. A tak właśnie było u nas z „Julkiem i Julką”, dlatego nie mogę się już doczekać, kiedy będę mogła ich przedstawić mojej córeczce.

 

Annie M.G. Schmidt, „Julek i Julka”, cz. 1 – 5, wydawnictwo Hokus-Pokus

Olga.