twardamatka

Blog dnia codziennego dla kobiet i nie tylko …..

Wpisy w kategorii: zdrowie dziecka

Kilka prawd o kolkach u niemowląt

31

 

Kolka – każdy, kto ma lub miał w domu krzyczącego wniebogłosy niemowlaka, wie, o czym mówię. Bolący i wzdęty brzuszek u małego dziecka przyprawił o siwe włosy niejednego rodzica. Czy na kolki niemowlęce naprawdę nie ma skutecznego rozwiązania i trzeba przeczekać te kryzysowe trzy miesiące, a potem będzie już tylko lepiej? I tak i nie. Poniżej przedstawiamy kilka sposobów, sprawdzonych i przetestowanych, jak sobie radzić z kolką.

Po pierwsze – potrzebna jest cierpliwość. Faktycznie większość dzieci po przysłowiowych trzech miesiącach przestaje uciążliwie krzyczeć i nieco się uspokaja. Jeśli przyjmiemy takie nastawienie, łatwiej będzie nam znieść i przeczekać ten przejściowy okres. Terefere, powiecie, ale jak wytrzymać aż trzy miesiące, czyli przynajmniej 12 tygodni, a więc 84 dni po 24 godziny, co daje razem 2016 godzin? Hm, obawiam się, że trzeba zacisnąć zęby…

Po drugie – możemy przynieść ulgę cierpiącemu maluchowi stosując stare sposoby naszych babć i mam. Dobre są masaże (zgodnie z ruchem wskazówek zegara) oraz ciepłe okłady na brzuszek, najlepiej ze świeżo uprasowanej pieluchy tetrowej lub specjalnie przeznaczonego na ten cel okładu żelowego. Ostrożnie z termoforami! Zdarza się, że pękają i wtedy łatwo o nieszczęście i poparzenie delikatnej skóry dziecka. Natomiast ciepła pielucha i mocne przytulanie malucha potrafią zdziałać cuda. Można też niemowlaka położyć na brzuszku na takim ciepłym okładzie lub jeszcze lepiej – na okładzie i na piłce do ćwiczeń, jeśli taką mamy, bo bujając go, zrobimy mu dodatkowy masaż. Niektórym dzieciom pomaga też delikatne, ciepłe powietrze z suszarki, skierowane prosto na brzuszek z odpowiedniej odległości (tu też uwaga z temperaturą nawiewu!), a szum tego urządzenia dodatkowo je uspokaja.

Po trzecie – środki farmakologiczne. Jest ich cała masa: Espumisan, Delicol, Infacol i inne, podobne. U mnie osobiście najlepiej sprawdza się Infacol (lub inny środek zawierający symeticon), który podany przed każdym posiłkiem sprawia, że dziecko nawet w trakcie jedzenia prawidłowo odprowadza gazy. Trzeba jednak pamiętać, że większość tych preparatów przeznaczona jest dla dzieci, które ukończyły co najmniej pierwszy miesiąc życia, a więc nie można ich stosować u noworodków. Od pierwszych dni można natomiast podawać probiotyki w kroplach (Dicoflor, BioGaia), które też powinny nieco pomóc, lecz aby były skuteczne, muszą być stosowane regularnie przez pewien okres (minimum około dwóch tygodni). Czy te lekarstwa przyniosą stuprocentową ulgę? Ano tego obiecać nie mogę, ale częściowo na pewno mogą pomóc.

Po czwarte – nazwijmy od razu rzecz po imieniu, bez owijania w bawełnę – środki doodbytnicze. Pewna szwedzka firma wypuściła na rynek (o czym naprawdę niewielu rodziców wie) genialny, według mnie, wynalazek. WINDI, czyli małe rurki, zakończone cieniutką końcówką, przystosowaną specjalnie do małej pupy niemowlaka. Ową cienką końcówkę wkłada się po prostu w odbyt dziecka, po uprzednim masażu brzuszka, i spuszcza nagromadzone tam nadmiernie gazy. Brzmi brutalnie? Być może, ale wierzcie mi, wcale takie nie jest! Dziecku absolutnie nie dzieje się krzywda, wręcz przeciwnie, po takim zabiegu natychmiast się uspokaja. Sposób ten jest też polecany przez dobrych pediatrów za pomocą prostszego urządzenia – kanki doodbytniczej (cienka, gumowa rurka o najmniejszej średnicy, stosowana na oddziałach noworodkowych), działającej na tej samej zasadzie. O ile jednak taka kanka jest praktycznie nie do kupienia (chyba że dostaniecie ją w prezencie od waszego lekarza), o tyle rurki WINDI można bez problemu nabyć w aptece.

Jeśli oprócz nadmiernego gromadzenia gazów, dziecko ma także problemy z wypróżnieniem (czyli tak zwaną dyschezję niemowlęcą, spowodowaną zbyt słabymi mięśniami brzuszka i nieumiejętnością zrobienia kupki), dobrze jest mu pomóc stosując czopki glicerynowe. Zastosowanie czopka i położenie dziecka na brzuchu przynosi na ogół natychmiastowy efekt.

A na koniec jeszcze jedna rada, wynikająca trochę z własnej obserwacji, a trochę z literatury fachowej. Zanim zaczniecie stosować powyższe środki, przypatrzcie się dobrze, czy Wasze dziecko na pewno danego dnia ma kolkę. Dzieci krzyczą bowiem nie tylko z tego powodu. Często ten krzyk, zwłaszcza jeśli pojawia się w godzinach późno popołudniowych lub wieczornych, oznacza że dziecko w ten sposób radzi sobie z nadmiarem bodźców, z którymi ma do czynienia. Autorzy książki „Każde dziecko może nauczyć się spać”, Annette Kast-Zahn i Hartmut Morgenroth, sugerują nawet, że długotrwałe krzyki z powodu kolek to mit i że część niemowląt po prostu radzi sobie z otaczającym je światem płacząc, wyładowując napięcie, które gromadzi się w nich przez cały dzień. Myślę, że coś w tym jest i czasem pewnie warto odpuścić, nie stresować się zbytnio tym, że dziecko często płacze, a być może rozwiązanie nadejdzie kiedyś samo.

Czego wszystkim „kolkowcom” życzę jak najszybciej!

 

Olga.

 

 

 

 

 

 

Choroba zakaźna – czerwonka bakteryjna

Czerwonka bakteryjna to choroba zakaźna. Jest to choroba „brudnych rąk” a także zakażonych pokarmów i wody np. mogą przenosić ją muchy siadające na naszym posiłku.

Bakterie w postaci pałeczki wytwarzają jad działający na jelito grube, wywołując stan zapalny i owrzodzenia. Po 2 do 7 dni od zakażenia pojawia się gorączka, bóle głowy, nudności, bóle brzucha. W śród tych objawów występuje biegunka z domieszką śluzu i krwi. W ciężkim zatruciu oddawany jest stolec paręnaście razy dziennie i towarzyszą mu bolesne parcia.

Przy czerwonce nie ma konieczności hospitalizacji. W pierwszych dwóch dniach podaje się sulfaguanidynę i dużo płynów do picia oraz ścisła dieta.

Pleśniawki – z cyklu szybka porada

0

Pleśniawki są grzybicą wywołaną przez drożdżaki Candida albicans. Są to białe, nierzadko bolesne plamki w jamie ustnej.
Niemowę ma białe naloty na języku, powierzchni wewnętrznej polików i podniebieniu. Przylegają one do błony śluzowej i często bywają otoczone czerwonawym rąbkiem zapalnym, który to właśnie sprawia ból . Dziecko mające pleśniawki nie gorączkuje, ale niechętnie przyjmuje posiłki i często zwraca. Może także wystąpić rumień na pośladkach w fałdach skóry i wokół odbytu, który nie ustępuje pomimo zwykłej pielęgnacji.
Pleśniawki mogą pojawić się gdy dziecko dotyka brudnych, nie wysterylizowanych smoczków, zabawek. Drobnoustrój rozwija się w jamie ustnej i w jelicie.
Miejsce zakażone pleśniawką należy przemywać sodą oczyszczoną lub innym dostępnym środkiem po prostu na pleśniawki.

Jak przechowywać mleko matki

0

Jak przechowywać mleko matki

Oto kilka zasad:

 

 

  • Pamiętajmy, że nie wolno mieszać pokarmów tzn. jeśli na początku udało nam się ściągnąć 40ml a po 2 godzinach kolejne 40 ml to nie łączymy tych porcji.
  • Przechowujemy pokarm zawsze w wyparzonych, przeznaczonych specjalnie do tego celu pojemnikach.
  • Nie wolno dwa razy podgrzewać tej samej porcji ( lepiej mieć kilka mniejszych porcji niż jedną dużą)
  • W temperaturze pokojowej przechowujemy pokarm maksymalnie 12 godzin.
  • W lodówce przechowujemy pokarm maksymalnie 24 h.
  • W zamrażalniku przechowujemy do 3 miesięcy
  • Gdy rozmrażamy pokarm to najlepiej rozmrażać go stopniowo, najpierw w lodówce, potem w temperaturze pokojowej a na końcu podgrzewamy.
  • Nie wolno mrozić pokarmu ponownie

Trzydniówka – ale o co chodzi, co to jest?

2

Typowa trzydniówka – ostatnio usłyszałam od lekarza. Gardło nie jest zaczerwienione, ucho zdrowe, zęby nie idą a moje dziecko ma wysoką gorączkę i przelewa mi się przez ręce. Dlaczego tak się dzieje, co to jest ta trzydniówka? Czy to jest choroba?
Co to jest trzydniówka:
• Trzydniówka inaczej rumień nagły to choroba wirusowa typowa dla dzieci w wieku od 6 miesiąca do 3 roku życia.
• Trzydniówka trwa zazwyczaj trzy dni
• Na trzydniówkę dziecko może zachorować maksymalnie dwa razy

Jak można się zarazić:
• Dzieci zarażają się od dorosłych poprzez dotyk, picie z jednego kubka itd. Choroba rozwija się w organizmie od 5 do 15 dni od zarażenia.

Objawy
• Wysoka gorączka
• Po trzech dniach może pojawić się drobna wysypka ( małe niebolesne, czerwone plamki ) oraz osłabienie do 2 dni.

Co robić gdy dziecko ma trzydniówkę
• Podajemy leki/ czopki przeciwgorączkowe i obniżamy temperaturę maluszkowi

 

Magda

 

Dylematy indywidualizacji w kształceniu

„- To dziecko jest zbyt gadatliwe, powinno być spokojniejsze. To dziecko jest zbyt małomówne powinno brać większy udział na lekcjach. To dziecko zbyt mało się bawi, powinno bawić się częściej. To dziecko jest mało aktywne, powinno ruszać się więcej. To dziecko zbyt się wymądrza, powinno być cichsze i uważać co i do kogo mówi.” – Można jeszcze usłyszeć takie rozmowy w pokoju nauczycielskim. Co by nie robiło, i tak zawsze coś jest nie tak. Wydaje się, że musi stać się standardowym, uśrednionym dzieckiem, by spełniać oczekiwania swoich nauczycieli, być pośrodku krzywej Gaussa. Nie wyróżniać się niczym niezwykłym, nie sprawiać problemów, nie przeszkadzać nadmiernie, nie podejmować zbyt kreatywnych działań. Bo każde odchylenie od tej normy jest - dla takich nauczycieli z takim podejściem - zachwianiem równowagi w klasie i każdy taki „nietypowy” uczeń powinien w związku z tym mieć „przylepioną etykietkę” z zaburzeniem emocjonalnym, społecznym, rozwojowym lub nawet chorobą psychiczną. I gdy uczennica z II klasy nie radzi sobie z czytaniem, ma problem ze skupieniem się na zajęciach, wówczas najczęściej są organizowane dla niej specjalne lekcje tzw. zajęcia wyrównawcze, które odbywają się już po obowiązkowych lekcjach. Niektóre szkoły nazywają to indywidualizacją w kształceniu. I tu pojawia się pierwszy dylemat, czy opisana wyżej sytuacja jest indywidualizacją w kształceniu, jak to wiele szkół jeszcze dziś przedstawia?Viele Hände halten leere Tafel

By mówić o indywidualizacji w kształceniu, należałoby zdefiniować pojęcie indywidualności, która w tym ujęciu pedagogicznym dotyczy dziecka. Wyjątkowość, samodzielność, specyficzność, odmienność, jednostkowość, oryginalność,odrębność, inność to zbór pojęć obejmujących różnorodność. Różnorodność mówi nam, że my wszyscy z osobna ludzie, jesteśmy niepowtarzalni. Jesteśmy niepowtarzalni jako jednostki i niepowtarzalni jako kultury i społeczeństwa. Każde dziecko powinno czuć, że to co go odróżnia od pozostałych jest czymś cennym, jego indywidualnością, czymś co ma zasięg globalny, dzięki czemu życie na ziemi jest ciekawe i bogate. Jak mamy sprawić, by ceniono różnorodność, jak sami jej nie rozumiemy? To, że mamy takie same prawa, nie oznacza że jesteśmy tacy sami. Dzieci są w jednej klasie i stanowią społeczność, jednak nie oznacza, że w tej samej klasie każde z nich będzie uczyło się w takim samym tempie, będzie miało podobne zainteresowania i motywację, będzie miało tak samo funkcjonującą koordynację, lateralizację, percepcję. Wpływ na naszą inność mają uwarunkowania wewnętrzne i zewnętrzne. Do tych pierwszych zaliczymy: dziedziczność (iloraz inteligencji, talenty wrodzone, inne cechy fizyczne ), specyfikę rozwoju( dziecko rozwija się skokowo w swoim tempie ), aktywność czyli również temperament, dynamikę procesu nerwowego, motywację, uzdolnienia, preferencje poznawcze. Do zewnętrznych zaliczmy środowisko społeczne, postawy, przekonania, systemy wartości. Wszystkie wymienione uwarunkowania wpływają na osobowość dziecka, która jest niepowtarzalna i jedyna. Little child play with book

Wyobraźmy sobie, iż w skład nowo stworzonej klasy I wchodzi ponad dwudziestu uczniów. Każdy z tych uczniów jest taką niepowtarzalną osobowością, różni się poziomem wiedzy, umiejętnościami, dojrzałością emocjonalną, predyspozycjami, talentami, słabymi i mocnymi stronami. I teraz w tej klasie dziecko musi sprostać wymaganiom stawianym przez nauczyciela, który będzie się starał rozwinąć umiejętności dzieci do tego samego jednego punktu zgodnie z Podstawą Programową. Nauczyciel będzie się starał zatem sprawić, by dzieci, które mają tzw. „ braki”, mogły kolokwialnie mówiąc – podgonić temat. Jest więc opcja, iż nauczyciel będzie skupiał większą uwagę na tych dzieciach, jednocześnie nie rozwijając dalej umiejętności dzieci zdolnych, bo te przecież już mogły osiągnąć punkt, do którego zmierza. Czy zatem zwiększoną pracę nad uczniem mniej zdolnym, można byłoby nazwać indywidualizacją w kształceniu? Spójrzmy na to z innej strony, ze strony ucznia zdolnego, na którego uwaga jest mniej skupiona, a materiał na lekcji bywa dla niego łatwy, a co za tym idzie, o wiele szybciej kończy ćwiczenia, ma więcej czasu na lekcjach, zaczyna się nudzić i w końcu przeszkadzać.

Gdyby cofnąć się daleko wstecz do Prus, kiedy kształtowany był obecny system szkolnictwa, wówczas mówić moglibyśmy o koncepcji behawiorystycznej, gdzie nauczyciel adaptacyjny-technik na lekcjach podawał wiedzę niczym kapsułkę, a każdy z uczniów wbrew swojej indywidualności był zmuszony przestrzegać bezwzględnych ram, za które nie było możliwości się wychylić. Każde odchylenie groziłoby ostrą karą i oceną. Być może dlatego w tamtych latach nie było „niegrzecznych” uczniów. Na szczęście te czasy już minęły, jednak w dalszym ciągu obowiązujący system herbartowski nakłada na nauczycieli system oceniania. Co prawda w klasach I-III w Polsce formalnie zniesiono oceny, jednak w dalszym ciągu nauczyciele w własnym zakresie korzystają z punktacji, różnych kropek, uśmiechniętych buziek. Oceny nie tylko dotyczą rozwoju umiejętności językowych, matematycznych, plastycznych, przyrodniczych itd., ale w większości przypadków są stosowane wobec zachowywania się uczniów, ich uczestnictwa i pracy na lekcjach.

Wracając do sytuacji opisanej wyżej: ów zdolny uczeń może zostać źle oceniony ( pochmurną buźką, czarną kropką ) za swoje zachowanie. Im więcej takich buziek i przyczepionych łatek, tym gorsza prognoza. Nie bez powodu światowe badania[i] prowadzone liniowo, potwierdzają, że 98 % dzieci w wieku przedszkolnym jest dziećmi zdolnymi, geniuszami. Natomiast pięć lat później, badania na tej samej grupie dzieci, tylko już w wieku 8-10 lat pokazują, że jedynie 50% uczniów jest uczniami zdolnymi i niestety ta tendencja się utrzymuje. W następnych latach, im dzieci są starsze maleje procent uczniów zdolnych. Oczywiście o samej zdolności uczniów można byłoby napisać odrębną pracę, jednak warto w tym miejscu zacytować Tadeusza Lewowickiego „ Zdolności przejawiają się w różnorodnych czynnościach, przy czym niektóre czynności, nazywane ogólnymi, przejawiają się w wielu ( niektórzy twierdzą nawet że we wszystkich) czynnościach, inne, nazwane specjalnymi, przejawiają się tylko w pewnych określonych czynnościach)[ii]. Uczeń zdolny w opisywanym przykładzie może więc być zdolnym ogólnie, ale w klasie mogą być również inni uczniowie zdolni tylko w niektórych aspektach. Czy wobec tego, mówiąc o indywidualizacji kształcenia można mówić o możliwości rozwoju uczniów zdolnych? Jak wobec tego nauczyciel może wspierać uczniów zdolnych? Jak nauczyciel może w ogóle taką zdolność ucznia zauważyć, kiedy na pierwszy rzut oka uczeń może się właściwie wydawać niegrzecznym?

Dochodzimy, więc do roli nauczyciela. Mówiąc o indywidualizacji kształcenia ma ona kluczowe znaczenie, by owa indywidualizacja w ogóle miała miejsce. Bowiem, to czy nauczyciel określi zachowanie ucznia jako problemowe[iii], zależy w dużej mierze od jego wrażliwości wychowawczej oraz tolerancji wobec określonych form zachowań. Nauczyciel powinien być nastawiony allocentrycznie tzn. nastawiony ku innym ludziom, zazwyczaj właściwość ta kształtuje się pod wpływem doświadczeń życiowych. Niezmiernie istotną cechą jest obserwacja, diagnoza uczniów, metody, którymi się posługuje przy poznawaniu uczniów.

W szkole problemem nie jest materiał tylko specyficzne traktowanie. Stawianie zadań i rozliczanie ich, pozostawanie nieruchomo, zakaz swobodnego kontaktowania się dzieci między sobą, kiedy tego chcą oraz rytm, inny rozkład sal, brak zabawek ...

.

Poznanie wysuwa się na pierwsze miejsce, jako główny element w indywidualizacji kształcenia. Nauczyciel poznaje możliwości dziecka i poznaje jego potrzeby. Bez tych dwóch czynników, nikt dziś nie mówiłby o indywidualizacji w kształceniu. Bo właśnie poznanie potrzeb i możliwości uczniów otwiera drogę na reakcję nauczyciela, który podejmuje się sprawczych działań umożliwiających rozwój umiejętność w różnych sferach w taki sposób, by każda indywidualna osoba, mogła czynnie brać udział w zajęciach. Indywidualizacja nauczania nie ma bowiem na celu tego, aby w określonym czasie doprowadzić umiejętności wszystkich uczniów do tego samego poziomu. Chodzi o taką organizację procesu nauczania, aby każdy uczeń w sposób samodzielny i odpowiedzialny uczył się dalej z tego punktu, w którym się aktualnie znajduje pod względem rozwoju i możliwości. W ten sposób dziecko nie tylko uczy się najefektywniej, ale także rozwija pozytywne nastawienie do uczenia się i nabywa przyzwyczajeń, które pozwolą mu być zainteresowanym, zaciekawionym i pełnym zapału do nowych odkryć. Zadaniem nauczyciela jest umożliwienie nauki każdego dziecka na „krawędzi” jego umiejętności. Ćwiczenia powinny być wystarczająco trudne, aby umożliwić zdobywanie nowych umiejętności – a jednocześnie nie mogą być zbyt trudne, aby nie powodować zniechęcenia i braku wiary we własne możliwości. Spełnienie tego warunku wobec wszystkich dzieci w klasie, podczas gdy poziom ich umiejętności jest bardzo zróżnicowany stanowi dla nauczyciela wielkie wyzwanie.[iv]

Agnieszka D.

 


[i] Zmiana Paradygmatu Edukacji
http://edukacjademokratyczna.pl/filmy#sudbury

[ii] Tadeusz Lewowicki „Kształcenie uczniów zdolnych”

[iii] W. Okoń

[iv]
http://indywidualizacja-nauczania.pl

Odstające uszy u dzieci

0

 

Odstawanie uszu następuje stopniowo w ciągu pierwszych lat życia maleństwa. Rodzice często na to zwracają uwagę i każą dziecku nosić opaskę lub nawet przyklejają sowim pociechą, uszy taśmą. Te czynności nie pomogą korekcie uszu a tylko mogą spowodować jeszcze większe kompleksy u dzieci. Jedynie co możemy zrobić dla naszych dzieci to poradzić się chirurga i wykonać korektę uszu w wieku między 8 a 10 rokiem życia.

Ulewanie pokarmu u niemowląt

0

Ulewaniem nazywa się łagodne zwracanie przez niemowlę treści pokarmowej, zazwyczaj w niewielkiej ilości. Umięśniony fałd przy wpuście do żołądka nie spełnia jeszcze należycie swej roli i nie zamyka drogi powrotnej dla pokarmu, tak jak jest to u starszego dziecka czy dorosłego.

Ulewanie wywołują:

  • wstrząs ciała,
  • ucisk na brzuszek,
  • położenie niemowlę ciapo karmieniu na wznak,
  • zbyt energiczne unoszenie pośladków przy przewijaniu dziecka bezpośrednio po karmieniu
  • łykanie powietrza w czasie jedzenia

Zjawisko to występuje często w pierwszych miesiącach życia. Niektóre dzieci ulewają pokarm kilka razy po każdym karmieniu, inne prawie w ogóle. Ulewanie zanika po paru miesiącach i nie jest groźne dla rozwoju dziecka.

 

Magda

Zaparcia u dzieci

2

 

Zaparcia stolca spotyka się u dzieci dość często. Przyczyny są różne. Niedożywienie niemowląt jest częstą, choć niejednokrotnie lekceważoną przyczyną zapartych stolców. Spotyka się je częściej u niemowląt karmionych piersią niż sztucznie, ponieważ kontrola ilości spożywanego pokarmu kobiecego jest trudna bez kontroli wagi dziecka przed karmieniem i po karmieniu. Niemowlęta wpadają w stan niedożywienia gdy mają problem ze ssaniem.

Przyczyną zaparć są też wady rozwojowe warg, podniebienia, katar itp. A także uboga dieta w błonnik i niedostateczna ilość płynów.

Niektóre dzieci powstrzymują się od wypróżnienia, gdy przeszkadza im to w interesującej zabawie lub np. ciemna ubikacja, zwrócenie na siebie uwagi itp. Prowadzi to po pewnym czasie do zaparcia nawykowego. Dlatego od wczesnego dzieciństwa należy wdrażać dzieci do systematycznego oddawania stolca o tej samej porze dnia, najlepiej po porannym posiłku.

Zaparcia należą do często spotykanych objawów u dzieci obarczonych krzywicą, zespołem downa lub niedoczynnością gruczołu tarczycy, a także u dzieci, które mają niedostateczna ilość ruchu. U noworodków przyczyną może być wrodzone zarośnięcie lub zwężenie odbytu. Wymaga to zabiegu chirurgicznego.

Zwalczanie zaparcia w przypadku, gdy dziecko jest całkiem zdrowe, i ma tylko kłopoty z samym oddaniem stolca, polega na zwiększeniu w jego diecie jarzyn i owoców oraz płynów zwłaszcza wody. Ze środków domowych pomagają: woda z miodem podawana na czczo, woda mineralna, śliwki lub jabłko starte. Nigdy nie należy śpieszyć się z podawaniem czopków lub lewatywą. Pamiętajmy, że przewlekłe zaparcia należy skonsultować z lekarzem.

 

Magda

 

źródło: Domowy poradnik medyczny

Często nasze dziecko zgrzyta zębami – dawniej mówiono, że to robaki ale czy to prawda? Zależnie od okoliczności zgrzytanie zębami może być zupełnie niegroźne lub odzwierciedlać zaburzenie o rozmaitym znaczeniu.

  • Jeśli Nasze dziecko zgrzyta zębami w nocy to jest to zupełnie niegroźne – może jedynie denerwować rodziców.
  • Jeśli Nasze dziecko zgrzyta zębami w ciągu dnia to może ono być następstwem nieprawidłowego zgryzu warto wybrać się z malcem do ortodonty.
  • Zgrzytanie zębami może się zdarzyć podczas napadu spazmofilii