Roller to urządzenie pokryte specjalnymi mikro-igłami zamontowanymi na rolce. To taki ruchomy wałeczek za pomocą, którego masujemy twarz lekko nakłuwając ją i tym samym otwierając mikro-kanaliki, dzięki którym podane substancje odżywcze dostają się w głębsze warstwy skóry. To jest jeden ze sposobów mezoterapii i jak dla mnie najlepszy.

Po pierwsze – roller sam w sobie masuje twarz jednocześnie pobudzając ją do syntezy kolagenu. Zabieg można wykonać zarówno u kosmetyczki, jak i samemu w domu. W jednym i drugim przypadku wygląda to podobnie. Należy zakupić roller wybranej przez siebie lub poleconej od kosmetologa firmy np. Inno-Roller , Derma-Roller lub jeszcze inny.  Może z niego korzystać tylko jedna osoba i tylko 4 razy – jak podaje Ewa Witek, właścicielka ekskluzywnego salonu piękności w Giżycku. Jeden roller w zależności od producenta  posiada od 190 do 600 igieł, o grubości od 0,2 do 0,5 mm. Wiadomo, im cieńsze igły, tym lepsze. Zabieg jest wówczas bardziej komfortowy, mniej podrażnia skórę, nie boli, dobrze masuje.  Natomiast im więcej igieł tym więcej  nakłuć czyli tzw. otwartych mikro-kanalików w przeciągu 5 min. Na ulotce Inno- Rollera można wyczytać, iż można uzyskać, aż 500 000 takich mikro-kanalików.  Przez godzinę kanały pozostają otwarte, dlatego tylko wtedy należy zaaplikować odżywczy mezokoktajl. Mnie akurat kosmetyczka rollując całą twarz nie pomijając okolic oczu oraz ust od razu zastosowała ampułkę. Można powiedzieć, iż rozmasowywała substancje odżywcze. Jaki efekt uzyskałam po wykonanym zabiegu?

Tuż po zabiegu, twarz była lekko podrażniona i tylko troszeczkę zaczerwieniona, mimo mojej wrażliwej i naczynkowej cery.  Skóra jednak od razu wydała mi się niezwykle napięta i ujędrniona. Nabrała kolorytu i jakby odżyła. Następnego dnia skóra wyglądała jeszcze lepiej, a w przeciągu tygodnia poprawił mi się owal twarzy. W tym przypadku rodzaju mezoterapii składniki aktywne dostają się od razy w głębsze warstwy skóry, jednak sam masaż delikatnymi igłami wspomaga ukrwienie skóry. Stąd efekt widać od razu, a  po tygodniu, kiedy dostarczone witaminy A i C pobudzają syntezę kolagenu, efekt napięcia, liftingu jest jeszcze lepszy.  Dlatego, ze swojej strony bardzo polecam tę metodę.

 

Agnieszka