twardamatka

Blog dnia codziennego dla kobiet i nie tylko …..

Wpisy z tagiem: zdrowie

Wiadomo powszechnie, że wcześnie wykryty nowotwór może być skutecznie leczony. Wykrywanie nowotworów polega na zwróceniu uwagi i wyszukiwaniu oznak, objawów. Można regularnie chodzić na badania ale wiadomo często tego nie robimy tłumacząc sobie, że nie mamy na to czasu lub pieniędzy i zaniedbujemy przy tym swoje zdrowie.

Istnieje również inna droga – obserwowanie swojego ciała.

Ekspercie Światowej Organizacji Zdrowia opracowali listę objawów – sygnałów, które mogą występować w przypadkach najczęściej spotykanych nowotworów. Wymienione objawy nie są typowe wyłącznie dla chorób nowotworowych, ale zawsze wymagają konsultacji lekarza

Sygnały ostrzegawcze:

  • Nietypowe krwawienia lub wydzielina z naturalnych otworów ciała np. krwawienie z dróg rodnych , odbytnicy, krwiomocz czy krwista wydzielina z brodawki sutkowej
  • Guz lub zgrubienie w sutku lub w innym miejscu jak np. na języku, wardze itd.
  • Rana lub owrzodzenie, które się nie goi – długotrwałe, nie gojące się owrzodzenia, szczególnie w obrębie blizn lub zmian chorobowych skóry lub błon śluzowych.
  • Zmiana kształtu, wielkości lub barwy znamion i brodawek
  • Zaburzania w oddawaniu stolca lub moczu – naprzemienne zaparcia i biegunki, parcie i trudności w oddawaniu moczu, nietypowe dla nas pory wypróżniania
  • Zaburzenia trawienia lub trudności w połykaniu
  • Uporczywy kaszel lub chrypka – objawy nawracającego „przeziębienia” lub „grypy”, szczególnie u palaczy, mogą być niekiedy pierwszym, ale niestety niewczesnym objawem raka płuca, a utrzymująca się chrypka – raka krtani lub płuca

Źródło: dr. Andrzej Kułakowski „ Siedem sygnałów ostrzegawczych we wczesnym wykrywaniu nowotworów”

Nawet nie wiedziałam, iż wystarczy zwykłe USG, by dowiedzieć się ile milimetrów ma tłuszcz zaraz pod skórą właściwą. Tymczasem to zupełnie proste badanie trwające tylko chwilkę, gdyż wystarczy na 5 sekund przyłożyć głowicę ultrasonograficzną, pokazuje w jakim procencie obrzęki występujące chociażby na rękach, są spowodowane nagromadzonym tłuszczem, a w jakim zebraną wodą. I na całe szczęście są jeszcze lekarze, którzy wykonują takie badanie bez dodatkowych kosztów związanych z wizytą lekarską. Ot, chociażby u endokrynologa, diabetyka, ginekologa. Nie przepisują leków odwadniających jedynie na podstawie wywiadu z pacjentem i ucisków na rzekomo obrzęknięte ciało. Bowiem, same środki odwadniające są bardzo niebezpieczne dla organizmu. Wypłukują bardzo ważne minerały jak chociażby niezbędny potas, który ma wielokierunkowy wpływ na serce. „To już mit : lekki ucisk na partię ciała, by później sprawdzić czy powstaje biały dołek utrzymujący się dłuższą chwilkę oznaczający obrzęk – powiedział wczoraj jeden ze specjalistów z podwarszawskiej prywatnej kliniki – teraz bardzo dużo kobiet choruje na hashimoto, wiele z nich ma obrzęki widoczne gołym okiem, ale inne mają tak jakby opuchnięte nadgarstki spowodowane nagromadzonym tłuszczem, a nie wodą. W tym przypadku przy ucisku również pojawią się dołki. Może być to mylące dla niektórych, a podanie środków odwadniających w tym przypadku bardzo niebezpieczne”

Ten wpis publikuje ku przestrodze. Dziś 10 % populacji choruje na hashimoto. Choroba ta zbiera coraz większe żniwa. Wielu pacjentów skarży się na obrzęki, opuchlizny te długotrwałe i te krótkotrwałe. Mają problemy z przemianą węglowodanów i tłuszczy. I nie rzadko też sięgają po środki odwadniające, niekiedy nawet nie bacząc na konsekwencje, załatwiając recepty od znajomych lekarzy

Wiosną tego roku, po raz pierwszy zetknęłam się z nowym zabiegiem, będącym jednym z rodzajów mezoterapii. Wcześniej, bo już kilka lat temu poddałam się podobnemu – mezoterapii bezigłowej. Polega to na wprowadzeniu do skóry właściwej substancji odżywczych pod wpływem impulsów elektrycznych. Proces ten nazywa się elektroporacją. I zachodzi to za pomocą specjalnego urządzenia do mezoterapii. Jest to metoda nieinwazyjna, co dla niektórych z nas, mających delikatną skórę, problematyczną, skłonną do zaczerwień, naczynkową może być doskonałym sposobem na utrzymanie jej w dobrej kondycji. Kosmetolog po sprawdzeniu stanu skóry dobiera odpowiednie substancje. Między innymi można zaaplikować specjalne ampułki nawilżające, odżywcze, przeciwzmarszczkowe. Ja osobiście zastosowałam tę ostatnią. Jakie były rezultaty?

Dwa dni po zabiegu, moja twarz była bardziej ujędrniona, jakby grubsza, zmarszczki mimiczne, głównie bruzdy nosowo-wargowe troszkę się uwypukliły. Jednym słowem byłam gładsza i młodsza. Mimo swoich wtedy 33 wiosen wyglądałam zdecydowanie młodziej o kilka lat. Moja skóra nabrała blasku i promieniała dwa dni No właśnie dwa dni, bo potem wszystko wróciło do normy. Aktywne zaaplikowane składniki w ciągu mniej więcej 48 godzin wniknęły w głębsze warstwy skóry. To zaś spowodowało, iż skóra, która jest widoczna nie była już tak napięta.

Według mnie ten zabieg powinno powtarzać się raz lub dwa razy w tygodniu, tak by stymulować skórę do odnowy i rewitalizacji. Równomiernie aplikowane składniki wypełniają przestrzeń międzykomórkową, co daje nam wyraźne efekty naprężenia. Po serii 10 zabiegów skóra byłaby w lepszej kondycji o wiele dłużej. Niektórzy twierdzą, iż potem wystarczy jedynie zrobić raz na dwa miesiące zabieg przypominający. Ok, ale to kosztuje. Za mezoterapię bezigłową już w podwarszawskich ekskluzywnych instytutach kosmetycznych zapłacimy od 140 do 200 zł. Czyli 10 zabiegów będzie kosztowało około 2000 zł.

Inną metodą, jest mezoterapia igłowa. Jest to już metoda inwazyjna, naruszająca strukturę skóry. Skóra jest ostrzykiwana specjalnym pistoletem lub innym dostępnym na rynku urządzeniem wyposażonym w mikroigły. Ogólnie mówi się, iż jest to zabieg bezbolesny, z czym ja akurat zupełnie się nie zgodzę. By porównać odczucia, przy tym zabiegu zastosowałam na jednej połowie twarzy specjalny krem znieczulający, a drugiej nie. I jak dla mnie – ten zabieg nie jest do wykonania bez znieczulenia. To boli i piecze, a dodatkowo miejscami krwawi. Podobnie zresztą jest tuż po samym zabiegu, cała twarz jest mocno podrażniona i zaczerwieniona. Miejscami widać małe ślady nakłuć. I muszę przyznać, iż w przeciwieństwie do mezoterapii bezigłowej od razu nie widziałam żadnych efektów. Oglądać i podziwiać je przyszło mi dopiero po kilku dniach. Za pierwszym razem użyłam ampułki nawilżającej, gdyż miałam mocno przesuszoną skórę po zimie. I naprawdę po tygodniu od zabiegu, na mojej twarzy przestała łuszczyć się skóra. Cera była gładsza i milsza w dotyku, a ja nawet nie potrzebowałam – przez jakiś czas – używać kremu nawilżającego. Wtedy ta mezoterapia bardzo mi pomogła. Ta druga przeciwzmarszczkowa – zastosowana kilka miesięcy później już mnie tak nie powaliła z nóg. Mam wrażenie, że nawet po kilku dniach od tego zabiegu, gdzie efekt liftingu powinien być już dobrze widoczny, moja twarz nie emanowała takim blaskiem i napięciem jak to było w te 48 godzin po mezoterapii bezigłowej.

Myślę, że dużo też zależy od preparatów jakich się używa, mam na myśli ampułki. W jednych gabinetach mogą być lepszej jakości lub w większej ilości podane; i na odwrót – w innych gabinetach kosmetycznych podaje się mniejsze ilości substancji odżywczych lub ampułki gorsze jakościowo, czego później skutki widoczne są gołym okiem. Radzę zatem, by samemu kupować ampułki lub czytać o nich i się dokładnie dowiedzieć ile aktywnego preparatu powinno się podać podczas samej mezoterapii. Później można wykazać się ową wiedzą w samym gabinecie, może w ten sposób zmobilizujemy kosmetyczkę by nałożyła nam odpowiednią ampułkę, w odpowiedniej ilości.

Jest jeszcze trzecia metoda, właśnie ta którą próbowałam wiosną tego roku – dla mnie najlepsza, której poświęcę następny wpis.

 

Agnieszka

Zespół zadowolenia z życia połączony momentami euforii i ogólnego optymizmu jest pragnieniem każdego z nas. Pragnieniem tak wielkim, iż niejeden poszukiwacz szczęścia mógłby równać się poszukiwaczom złota. Pragnienie tak drogocenne unikatowe, że mogłoby przypadać jedynie tym urodzonym pod szczęśliwą gwiazdą czy też w przysłowiowym czepku. Nic bardziej mylnego.

Przez ostatnie niemalże 10 lat grzebałam w swoim życiu, wiecznie doszukując się odpowiedzi na słowo dlaczego. Każdy większy problem, rozdrabniałam na inne mniejsze, a te z kolei wciąż analizowałam. Mówiłam o swoich problemach, radziłam się innych, porównywałam je do doświadczeń osób w podobnych sytuacjach, czytałam książki psychologiczne oraz korzystałam z terapeutów, a nawet za namową znajomych niekiedy z porad wróżbiarskich. W mojej głowie wiecznie żyły moje problemy, stały się częścią mnie i mojego życia.

” Na tym polega problem. Większość ludzi myśli o tym, czego nie chce, i zastanawia się, dlaczego to co niechciane bezustannie pojawia się”
Sekret Rhonda Byrne

Mapa Myśli z Freepik.com Na jej podstawie, zobacz jak możesz rozciągnąć swój problem

Mniej więcej rok temu, trafiłam na film, a potem na samą książkę „Sekret”Rhonda Byrne. Zapewne większość z Was wie, o czym traktuje książka i zna tajemnice Wielkiego Sekretu. Jednak dla tych, którzy po raz pierwszy zetknęli się z tym tytułem wspomnę, iż chodzi w niej o prawo przyciągania. Książka traktuje o tym, iż myśli działają jak magnes i przyciągają to o czym myślimy. Oznacza to, iż każda nasza myśl jest odzwierciedleniem naszego życia. I jeśli myślimy negatywnie, wówczas nasze życie jest pełne trosk i obaw. Gdyż rozgrzebywanie problemów bywa bardzo często naszą trucizną, którą zresztą sami sobie podajemy.

Przytoczę prosty przykład: jadąc samochodem na spotkanie trafiasz na zakorkowaną ulicę i stoisz dobrych kilka minut, jaka wówczas pierwsza myśl przychodzi Ci do głowy? Dam Ci chwilę do namysłu…………………………………………………………. Większość z was zapewne odpowiedziałaby :”żeby się nie spóźnić”. W sytuacji odmierzającej czas, powtórzylibyście te słowa jeszcze wielokrotnie „żeby się nie spóźnić”, a owe nawracające myśli nabrałyby więcej mocy i realizmu i w konsekwencji….? Spóźnilibyście się. Według Rhonda Byrne pojawiająca myśl, bez względu na to w jaki sposób my ją chcemy widzieć lub słyszeć, jest myślą która ma swoje odzwierciedlenie w naszym życiu. To jest jak samospełniająca się przepowiednia. Zresztą podobnego zachowania można się dopatrzeć u osób po wyjściu od „wróżek”. Pamiętam dwie kobiety, którym wizjonerka przepowiedział rozpad małżeństwa z powodu zdrady męża. Oczywiście owa wizjonerka podała też masę rad w postaci zabobonów i innych rytuałów, za które należy dodatkowo płacić, ale które to miały uchronić kobiety przed dramatem. Jedna z nich, śmiała się z tego głośno i nigdy więcej nie wróciła do tematu. Po prostu uznała to za oszustwo i tyle. Nawet więcej o tym nie wspominała, chociażby dlatego iż rozpowiadanie takich rzeczy byłoby dla niej wielce wstydliwe. Natomiast ta druga, po wyjściu od wizjonerki, diametralnie zmieniła swoje zachowanie. Jej myśli głównie skupiały się na słowie zdrada, której na siłę wszędzie się doszukiwała, a domniemaną kochankę widziała w każdej innej kobiecie dookoła. Zazdrość oraz poczucie straty na stałe zagnieździły się w jej myślach. Tylko, że dziś obie są już dobrze po czterdziestce, i ta pierwsza jest w dalszym ciągu szczęśliwą mężatką od dwudziestu lat, a ta druga samotną rozwódka już od około ośmiu.

„Jeśli potrafisz myśleć o tym, czego chcesz i uczynić z tego dominującą myśl, to sprawisz, że pojawi się to w Twoim życiu. Zasadę tę można wyrazić w trzech prostych słowach. Myśli się urzeczywistniają! ” Rhond Byrne

I tak już pozostawiona świadomości własnych myśli; nauczyłam się więcej uśmiechać w mej głowie. Nie przyszło to łatwo. Tak jak będąc w ciszy bez problemu mogłam odsunąć negatywne myśl, to jednak gdy tylko usłyszałam muzykę niosącą wspomnienia, złe wiadomości w telewizji lub też słyszałam o problemach innych, od razu w mojej głowie narastał niepokój i lęk. Nagle te negatywne myśli w zastraszającym tempie ponownie się mnożyły, a ja znowu czułam ten ciężar. Zatem …. przestałam oglądać telewizję; wybieram jedynie programy naukowe lub przyrodnicze, a unikam wszystkich przedstawiających dramaty innych. (Pragnę zaznaczyć, iż niestety tych ostatnich jest cała litania na kanałach cyfrowych.) Jeśli zaś chcę dowiedzieć się czegoś z najświeższych informacji z kraju i ze świata, sięgam do sieci, gdzie mogę sama dokonać wyboru interesujących mnie wiadomości. Nie dopuszczam do mych uszu rzeczy zupełnie mi dalekich, które wpajane są nam do głów, że powinniśmy się nad nimi użalać lub je opłakiwać. Skoro nie mam żadnej mocy, zmienić sprawy, czemu więc moja głowa musi mieścić te problemy? Owszem przyjmuje do wiadomości, ale wcale nie mam zamiaru nad nimi ślęczeć.

Dodatkowo unikam słuchania powtarzających się problemów znajomych. Wybaczcie kochani :) Owszem mogę wysłuchać raz lub dwa, natomiast nie potrafię być na co dzień z nimi i się nimi niepokoić. Stałam się bardziej asertywna, wyobrażając sobie dookoła siebie taki płaszcz ochronny, którego nie pozwolę nikomu zniszczyć. W domu wybieram ciszę, bo ta mnie relaksuje i nadaje mojemu duchowi więcej optymizmu.

Na codzień przestałam karmić się problemami świata. I pokochałam życie na nowo, odnajdując w nim małe szczęścia.

I to nie jest tak, że nie mam żadnych problemów. Mam i nawet w dalszym ciągu się nimi dzielę. Szczerze doceniam tych, z którymi mogę o tym porozmawiać. Tylko jest pewna zasadnicza różnica. Powiem raz, dwa i koniec. I uwierzcie mi to działa !!! Problemy nie narastają, ja się nie zamartwiam. Czuję się zdecydowanie lepiej. I zauważyłam, iż więcej radości zaczęły sprawiać mi najprostsze rzeczy, zwykłe widoki, wspaniałe zapachy. Staram się odnajdywać więcej zadowolenia w rzeczach nie tych, które pragnę, ale w tych które mam. I TO DZIAŁA, bowiem dziś wiem, że szczęścia są małe jak w tej wspaniałej piosence Roberta Jansona Małe szczęście.

Na koniec tylko wspomnę, iż pisałam ten artykuł wielokrotnie. Co napisałam, jak nigdy wcześniej, ciągle mi się coś psuło i w konsekwencji nic nie zapisywało. Myślałam, że coś mną zaraz tąpnie, aż w końcu sama zauważyłam, że przecież piszę o problemach i o negatywnych myślach, więc sama przywołuję je do siebie. Zatem uśmiechnęłam się na całego i głośno pomyślałam : „Tym razem skończę ten artykuł, bo jestem w tym najlepsza”

Myślcie o sobie właśnie w ten sposób, bo jesteście wspaniali i macie w sobie potężną moc, którą możecie zmienić swoje życie.

 

 

Agnieszka

Porzeczka i ananas

0

Porzeczki i ananasy pobudzają przemianę materii. Polecam.

Nim zaczęła się walka z paleniem, rozpoczęła się wielka przygoda z papierosem. Przypomnijcie sobie, jak to było. Popalanie podczas imprez, spotkań towarzyskich, później częściej – podczas przerw w szkole, pracy. Nim się obejrzeliście, a okazało się, że wychodziliście na fajki już kilka razy dziennie, natomiast sama paczka była już w waszej kieszeni. Z kolei za jakiś czas, stwierdziliście, że dziesięć papierosów nie wystarcza w ciągu dnia, bo zaczęliście palić także i w domu, a niekiedy w samochodzie lub na przystanku autobusowym. Również, okazało się, że nie można wypić kawy bez przysłowiowego puszczenia dymka. Zatem przy każdej filiżance mocnej czarnej lub białej w ciągu dnia, obowiązywał papieros. Inni także zauważyli jego walory tuż po wysiłku fizycznym lub seksie. I najlepiej w sypialni, w łóżku, zaraz po akcie.

Sposób na pokonanie palenia metodą MP, to długotrwały proces polegający na oduczeniu naszego organizmu od przyjmowania uzależniających substancji zawartych w papierosie.

Minęło kilka lat, może kilkanaście…a Wy wciąż palicie…mimo, że już 100 razy próbowaliście rzucić to świństwo. Czy są super metody? Przykro mi, ale nie ma. Tak samo, jak nie ma żadnych metod na odchudzanie. Wszystkie metody szybkiego i cudownego odchudzenia zostały obalone. W tym ostatnim przypadku jedynie MŻ czyli „ Mniej Żreć”, wydaje się być tą najodpowiedniejszą. I podobna metoda, którą właśnie powołuje do życia czyli MP „Mniej Palić” może także okazać się skuteczna. I tak jak nie schudniesz trwale w ciągu kilku miesięcy, tak samo nie rzucisz trwale palenia w jednej chwili. Tym, który się to jednak udało ; wielkie Gratulacje. W mojej metodzie MP, nastawcie się jednak na pracę z organizmem przez rok lub dłużej.

To tak jakbyśmy przewijali do tyłu kasetę z naszą papierosową przygodą.

Zakładam, że palisz wszędzie, gdzie to tylko jest możliwe. I bardzo chcesz rzucić ten nauk ze względów zdrowotnych i finansowych. Bowiem, paczka dobrych markowych papierosów, to koszt rzędu 13, 50 zł . Biorąc pod uwagę, że palisz właśnie paczkę dziennie, twoje wydatki to prawie 95 zł tygodniowo. Tyle, co miesięcznie za prąd lub abonament telefoniczny. Dużo ! Poza tym: twoja cera poszarzała, chcesz zajść w ciąże, masz problemy z gardłem, z sercem, nie dajesz rady podczas wysiłków fizycznych, twoja druga połówka wiecznie krzyczy na Ciebie, bo śmierdzi Ci z budzi i z buziaków nici. I od dziś chcesz przestać palić. Tylko uwaga, jeśli dziś rzucisz się na niepalenie, zapewniam Cię – będziesz dalej palić. Ta metoda nie podziała. Bo przede wszystkim w niepaleniu, chodzi o to, by oduczyć swój organizm od zażywania nikotyny i substancji smolistych. I zrobisz to w ten sam sposób, w jaki go przyzwyczaiłeś/aś. Bo Ty i Twój organizm, wbrew temu co się mówi, nie jest tylko uzależniony od nikotyny, ale od wszystkich substancji zawartych w papierosach. Wystarczy spojrzeć na te elektryczne , które mają tak, jakby czystą nikotynę. I co? Pomagają? Jednym na pewno, bo mniej palą tych tradycyjnych, ale jednak palą…lub wracają do zwykłego papierosa. Nasz organizm, źle zniósłby nagły brak substancji, które dostarczaliśmy mu od lat. Tak jak zaczynaliśmy palić…. Te pierwsze krztuszenie się, nauka zaciągania, wtedy uczyliśmy nasz organizm. Teraz kasetę przewijamy do tyłu. Oduczamy.

Zasada MP :  Nie wolno rzucać palenia w jednej chwili, to tak samo jak nie zaczynaliśmy palić paczki dziennie.

Krok pierwszy:

Zakładamy, że przestajemy palić w samochodzie i w domu,i tylko w tych miejscach. Wszędzie, gdzie to tylko możliwe palmy i wręcz napalmy się. Natomiast w samochodzie ( lub przystanku autobusowym , jeśli jeździmy komunikacją miejską ) kategorycznie zabrania się palenia. I tego musicie się trzymać. Nauczcie się niepalenia w tych miejscach, to bardzo ważne, by móc iść o krok dalej. Wychodźcie na balkon, wychodźcie z samochodu. Sami zobaczycie, że ograniczycie palenie. W dalszej podróży jadąc samochodem, wyprzedzając inne auta, nie będzie Wam się chciało zatrzymywać, by zapalić. Zimą na balkon też się nie będzie chciało wychodzić. I to nie tylko z tego powodu, że się nie będzie chciało – to też dlatego, że nauczycie swój organizm, swoją psychikę, że w tych miejscach nie palicie. Z drugiej zaś strony, wasza psychika i wasz organizm będzie dalej wiedział, że możecie dalej palić, że macie przy sobie paczkę papierosów, że w każdej chwili możecie wyjść z zakazanego miejsca i zapalić. Na tym etapie i na każdym kolejnym, psychika musi być w komfortowej sytuacji, bo inaczej nie uda się rzucić palenia. Ten etap ma trwać tak długo, by na 100 % oduczyć się palenia w tych miejscach. Być może to potrwa 2 lub 3 miesiące.

Krok drugi;

W następnym etapie uczysz swój organizm niepalenia ciągiem, od momentu przebudzenia się, do godziny 12.00 w południe. Jeśli z początku wyda się to trudne, skróć ten czas do 11. Z czasem jednak zwiększ o tę jedną godzinę. Z tego okresu pamiętam jak cieszyłam się, kiedy wybiła 12.00, bo później mogłam palić do woli, oczywiście z wyjątkiem tylko tych zastrzeżonych miejsc czyli domu i samochodu ( opcjonalnie przystanku autobusowego ) i innych, w których nie jest zakazane palenie. Wtedy też nauczyłam się pić kawę, bez  papierosa.

Ten drugi etap również trwa długo. Może nawet i dłużej od tego pierwszego. Dajmy, więc sobie na początek 4 miesiące, na totalne przyzwyczajenie swojego organizmu. To kiedy to nastąpi, rozpoznamy po tym jak rano wstaniemy i nawet nie pomyślimy o papierosie oraz nie będziemy odliczali czasu do godziny 12.00. To ma stać się dla nas zupełnie naturalne, że nie palimy do południa. I uwierzcie, to przychodzi dużo łatwiej niż, jakbyśmy nagle zrezygnowali z palenia w ogóle. W tym przypadku powoli rezygnujemy, oduczamy nasz organizm od tych uzależniających substancji. I nasza psychika, wie że będzie mogła zapalić po godzinie 12.00

Krok trzeci;

Zrezygnuj  z kolejnego przyzwyczajenia. Pamiętaj już od kilu miesięcy nie palisz w domu, nie palisz na przystanku i w samochodzie. Od czterech miesięcy nie palisz także do godziny 12.00. Gratuluję. Palisz, zdecydowanie mniej, jeśli nawet wydaj Ci się inaczej. Zobacz, że już niecodziennie kupujesz paczkę, ale co drugi, trzeci, a nawet czwarty dzień. Świetnie. Twój organizm nie krzyczy o fajka, kiedy tylko chce, bo nauczyłaś/eś go palenia o określonych porach, w określonych miejscach. Teraz przyszła kolej na następne utrudnienie. Na przykład; do tej pory po lunchu i kolacji paliłeś/aś. Postanów,  więc sobie, że od tego momentu przestajesz palić po posiłku. Możesz też wybrać inne przyzwyczajenie, np. palenie przy piwie, palenie na spacerze z psem, palenie po wysiłku fizycznym lub po seksie. Z jednego przyzwyczajenia w jednej chwili zrezygnuj. I ucz się, walcz z tym miesiąc. Nauka na tym etapie przyjdzie już dużo łatwiej.

Krok 1: Zrezygnuj z palenia w domu, samochodzie i na przystanku autobusowym.
Krok 2: Naucz się niepalenia ciągiem do godziny 12.00 w południe
Krok 3: Zrezygnuj z jednego przyzwyczajenia
Krok 4: Przedłuż czas niepalenia do godziny 15.00
Krok 5: Mniej zawsze przy sobie paczkę papierosów i trzymaj się zasad
Krok 6: Przedłuż czas niepalenia do godziny 17.00
Krok 7: Zrezygnuj z kolejnego przyzwyczajenia
Krok 8 : Wydłuż czas niepalenia do godziny 19.00
Krok 9 : Zrezygnuj z kolejnego przyzwyczajenia, jeśli takie jeszcze istnieje po godzinie 19.00
Krok 10: Pal tylko po godzinie 21.00
Krok 11: Pal tylko po godzinie 21.00, ale tylko dwa papierosy
Krok 12: Pozostań przy kroku 11 tak długo, aż samemu zauważysz, że nie palisz codziennie.

 

Jak widać z powyższego zdjęcia, kolejne kroki się powtarzają. Jednak by nasza psychika czuła się dobrze i nie protestowała, proszę noście przy sobie paczkę papierosów z absolutnym zastrzeżeniem, by przestrzegać zasad i kroków. Czasem najdzie  Was potworna ochota by zapalić, a  już będzie to ” w godzinach palenia”,  wówczas dobrze jest mieć przy sobie papierosa i zapalić, niż później złamać zasady i przekreślić to, co już zostało wypracowane. Czasem psychice okaże się wystarczająca tylko wiedza posiadania przez was papierosa. Tak było w moim przypadku. Wystarczyło, iż dotknęłam paczkę papierosów, i gdzieś ta chęć się zagłuszyła. W każdym razie, zawsze miałam przy sobie papierosy. W późniejszych etapach, po roku oduczania organizmu, więcej nosiłam ową paczkę, niż z niej korzystałam. Któregoś dnia zauważyłam, że palę paczkę na tydzień, później jeszcze mniej.  To był sukces. I tego sukcesu życzę Wam. Byście mogli skutecznie oduczyć swój organizm od palenia. Stosując się do kolejnych kroków metodą MP, po pewnym czasie zauważycie, iż po papierosa sięgacie okazjonalnie lub wcale. Bo właśnie tak, sami zaprogramowaliście swój organizm.

 

Agnieszka

 

 

Nasz sposób na gryzące komary :)

32

Próbowałyśmy ostatnio już wszystkich specyfików, tych najlepiej zachwalanych i tych z babcinych kalendarzy. Wydałyśmy sporo pieniędzy na te wszystkie próby. I co ? NIC !!!! Komary dalej gryzły !!!

W końcu, na pewnej imprezie, nasi znajomi z Florydy nagle wyjęli olejek waniliowy. Taki zwykły aromatyczny olejek, który dodajemy do ciast. Niewielką ilość skropili na ręce, a  następnie delikatnie posmarowali swoje nogi, ręce oraz twarz – odkryte części ciała. Zapach wanilii unosił się w powietrzu, a w okół nich nie było żadnego komara. Znajomi potwierdzili, iż dziś na Florydzie w pobliżu Miami, wszyscy walczą nie tylko z inwazją czerwonych maleńkich mrówek, ale i z komarami, które w jakiś dziwny sposób uczulają, gdyż ich  ugryzienia są wyraźniej odczuwalne.

Metodę na olejek wypróbowałyśmy przy innej okazji. Siedząc na tarasie przy stole na mazurach poprosiłyśmy wszystkich naszych znajomych, by  posmarowali się zapachem wanilii. Skutek: rewelacja!!! W okół stolika, nie było przez najbliższe dwie godziny żadnego komara.

 

Magda i Agnieszka

Roller to urządzenie pokryte specjalnymi mikro-igłami zamontowanymi na rolce. To taki ruchomy wałeczek za pomocą, którego masujemy twarz lekko nakłuwając ją i tym samym otwierając mikro-kanaliki, dzięki którym podane substancje odżywcze dostają się w głębsze warstwy skóry. To jest jeden ze sposobów mezoterapii i jak dla mnie najlepszy.

Po pierwsze – roller sam w sobie masuje twarz jednocześnie pobudzając ją do syntezy kolagenu. Zabieg można wykonać zarówno u kosmetyczki, jak i samemu w domu. W jednym i drugim przypadku wygląda to podobnie. Należy zakupić roller wybranej przez siebie lub poleconej od kosmetologa firmy np. Inno-Roller , Derma-Roller lub jeszcze inny.  Może z niego korzystać tylko jedna osoba i tylko 4 razy – jak podaje Ewa Witek, właścicielka ekskluzywnego salonu piękności w Giżycku. Jeden roller w zależności od producenta  posiada od 190 do 600 igieł, o grubości od 0,2 do 0,5 mm. Wiadomo, im cieńsze igły, tym lepsze. Zabieg jest wówczas bardziej komfortowy, mniej podrażnia skórę, nie boli, dobrze masuje.  Natomiast im więcej igieł tym więcej  nakłuć czyli tzw. otwartych mikro-kanalików w przeciągu 5 min. Na ulotce Inno- Rollera można wyczytać, iż można uzyskać, aż 500 000 takich mikro-kanalików.  Przez godzinę kanały pozostają otwarte, dlatego tylko wtedy należy zaaplikować odżywczy mezokoktajl. Mnie akurat kosmetyczka rollując całą twarz nie pomijając okolic oczu oraz ust od razu zastosowała ampułkę. Można powiedzieć, iż rozmasowywała substancje odżywcze. Jaki efekt uzyskałam po wykonanym zabiegu?

Tuż po zabiegu, twarz była lekko podrażniona i tylko troszeczkę zaczerwieniona, mimo mojej wrażliwej i naczynkowej cery.  Skóra jednak od razu wydała mi się niezwykle napięta i ujędrniona. Nabrała kolorytu i jakby odżyła. Następnego dnia skóra wyglądała jeszcze lepiej, a w przeciągu tygodnia poprawił mi się owal twarzy. W tym przypadku rodzaju mezoterapii składniki aktywne dostają się od razy w głębsze warstwy skóry, jednak sam masaż delikatnymi igłami wspomaga ukrwienie skóry. Stąd efekt widać od razu, a  po tygodniu, kiedy dostarczone witaminy A i C pobudzają syntezę kolagenu, efekt napięcia, liftingu jest jeszcze lepszy.  Dlatego, ze swojej strony bardzo polecam tę metodę.

 

Agnieszka